Utwór
 
Osoba
 
Zespół
 
Serie
 
 
Publikacja
 
Rękopis
 
Instytucja
Szukaj
[Jak korzystać?]

[Więcej] Czy wiesz...

że piosenka Czerwono-Czarnych pt. „Trzynastego”, która powstała w 1966 r. i towarzyszyła kilku pokoleniom każdego roku w dniu 13 grudnia, wiele lat później stała się ofiarą stanu wojennego oraz cenzury właśnie przez niniejszą datę?

[dowiedz się]

Utwór (ostatnia modyfikacja: 2017-07-24 22:10)
Anna

Tytuł

Anna

Autor słów

OsobaLoebl Bogdan

Autor muzyki

OsobaNalepa Tadeusz

Data powstania

1966

1Wariant:Tekst utworu

Nie mów nic, no bo co można rzec w takiej chwili,

nie mów, że wrócisz tu, że odchodzisz na dni tylko kilka.

Wyjdź ot jak gdyby nic, jakbyś szła kupić chleb do sklepiku, Anno,

nie mów nic, proszę cię, nie mów: kiedyś wrócę tu.

Chyba, że głos drzew i ptaków

nasze dawne noce przypomni ci

Chyba, że twym oczom blasku

słońce doda – wtedy wróć.

Gdy obdarowałaś mnie naszyjnikiem twoich rąk

stałem się najbogatszym z ludzi.

Gdy wstępowaliśmy na schody, aby było ci miękko iść,

kładłem pod twoje stopy poduszki dłoni,

za poręcz miałaś moje ramiona.

Mówiłaś kocham i stawało się okno prosto w słońce.

Teraz krzyczę „kocham” i wschodzi słońce bez promieni.

Anno!

Nie mów nic, proszę cię, nie mów: kiedyś wrócę tu.

Dokąd Anno? Wracaj Anno!

Echo, Anno, odpowiada mi.

Powiedz Anno, jak odnaleźć

słowa „kocham” sens i treść. [4]

Informacje dodatkowe

W rankingu najpopularniejszych imion używanych w tytułach piosenek bezapelacyjnie zwycięża… Kto zgadnie? Nie, nie Anna. Zwycięża Maria. Anna jest na drugim miejscu. Nie da się ukryć, że nasza piosenka lekko poprawia tę statystykę, choć gdyby tak wziąć pod uwagę liczbę odtworzeń, poprawiłaby ją znacznie. Jej tekst powstał, jak to często bywa, z miłości do dziewczyny noszącej to imię, zaś muzyka, z łatwości do pisania chwytliwych melodyjek, jaką Stwórca obdarzył pewnego rzeszowskiego muzyka.

Jak zacząć tę historię? Mogłaby mieć kilka początków, ale spróbujmy tak: w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku prezesem rzeszowskiego Klubu Literatów zostaje poeta Bogdan Loebl. Organizuje wieczory poetyckie, na które pilnie uczęszcza OsobaStaszek Guzek. Przez pewien czas sam czuł się poetą, coś tam po cichu pisał, ale przestał po pierwszym spotkaniu z „zawodowcami”. Miał za to talent recytatorski. Wybitny talent, nagradzany na konkursach i przeglądach, wreszcie zdyskontowany przez lokalne radio, które zatrudniło go do cotygodniowego kącika poetyckiego. Tam też przyszło mu czytać wiersze Loebla. Panowie się poznali i co ważne dla dalszego biegu tej historii, polubili.

Staszek, po krótkim pobycie w teatrze Wandy Siemaszkowej, jako wykształcony organizator życia kulturalnego (po Uniwersytecie Ludowym) został zatrudniony przez (chyba?) Pocztę Polską, w celu uruchomienia klubu „Na Poczcie”. Mieszczącego się na zapleczu urzędu lokalu ze scenką, mogącego pomścić z 200 osób. Wśród nowych obowiązków miało być zorganizowanie zespołu muzycznego. Szefem grupy został Tadeusz Nalepa, Staszka widziano w roli „chórku”. Aż do pierwszego przesłuchania – śmieje się wokalista. W małym pokoiku zaśpiewałem „Dom_wschodzacego_slonca”, tak, że zadrżały szklanki w kredensie, po czym Tadek raptownie zmienił zdanie. „To ty będziesz solistą, a ja będę śpiewał „chórki””. Był więc zespół, nazwaliśmy go ZespółBlackout, był solista, potrzebny był własny repertuar. Nalepa miał wielką łatwość komponowania. Żeby mieć spokój zamykał się w toalecie z gitarą i wychodził po kilku minutach z gotową melodią.

No, a co tekstami? Najlepszy byłby Loebl. Tylko, że jego nie interesowały piosenki. Uważał je za beznadziejne literacko, a już big beatowe w szczególności. Słuchał wyłącznie jazzu, uważał ten gatunek za najszlachetniejszą odmianę muzyki rozrywkowej. W końcu jednak dał się namówić, przyszedł na próbę poznał muzyków, jakoś się polubili i obiecał coś napisać. Nalepa dostarczył mu magnetofon z nagranymi trzema melodiami i choć jak twierdzi poeta „o pisaniu piosenek nie miałem pojęcia” napisał do nich teksty. Współpraca została, na wiele, wiele lat nawiązana.

Zespół zyskał na tyle popularność, że Sławomir Pietrzykowski, reżyser dźwięku z Trzeciego programu Polskiego Radia i autor popularnych audycji zaproponował Blackoutowi profesjonalne nagrania. Ponownie pojawiło się słowo „repertuar”.

Tadeusz Nalepa o tym nie mówił, ale Osoby Dobrze Znające Sprawę, dają słowo, że melodia późniejszej „Anny”, wcale nie została napisana dla Blackoutu. Jeszcze w czasie gdy Nalepa z OsobaMirą Kubasińską działali w kabarecie „Porfirion”, Mira wykonywała ją, bez powodzenia, z innym tekstem. Podobno nawet zaproponowano utwór organizatorom festiwalu opolskiego, ale się nie spodobał.

Dopiero jako „Anna” w wykonaniu Staszka, zyskała siłę wyrazu i rozgłos, czego Mira nie mogła darować i co w konsekwencji doprowadziło do rozstania wokalisty z zespołem.

Na razie pan Bogdan pisze tekst, patrząc w oczy dziewczyny, która do dziś jest jego żoną. Choć o rozstaniu zakochanych Loeblów nie ma (zdaje się) mowy, tekst jest dramatyczny. Żeby go jeszcze „podkręcić”, ktoś proponuje, żeby wykorzystać recytatorskie umiejętności Staszka, ten zaś proponuje fragment wiersza, który kiedyś czytał w swoim radiowym poetyckim kąciku. Nie ma kłopotu, bowiem jego autorem jest… Bogdan Loebl. I tak powstało legendarne parlando zaczynające się od słów

Gdy obdarowałaś mnie naszyjnikiem swoich dłoni...

Po latach Stan Borys mówi mi: w 1966 r. braliśmy udział w festiwalu Młodych Talentów w Gdańsku i tam miałem przekonać się o sile sławy, ale także popularności piosenki. Kiedy recytowałem ten fragment, towarzyszyło mi od początku do końca trzydzieści pięć tysięcy głosów osób zgromadzonych na stadionie. Niesamowite przeżycie.

Sławomir Pietrzykowski, tuż po nagraniu zadecydował „to będzie hit”. Nalepa się krzywił, spór rozstrzygnął OsobaMateusz Święcicki. Otwórzcie drzwi od studia i puśćcie tę piosenkę – powiedział. Tam na korytarzu pracują panie sprzątające radio nocą. Jeśli melodia „chwyci”, to ją zanucą.

Zanuciły[2].

Występuje na fonogramach

pokaż wszystkie

 
Copyright © 2007-2011 Biblioteka Polskiej Piosenki • Ostatnia aktualizacja: 2018-07-26 21:59
powered by Athenadeign by TreDo
Odsłon od Listopada 2007
75385609

Odwiedzin od Grudnia 2010
56632745
Korzystanie z zamieszczonych na stronie internetowej utworów (w szczególności tekstów piosenek i nut) i ich opracowań, w całości lub jakichkolwiek fragmentach, jest dozwolone wyłącznie w zakresie własnego użytku osobistego w sposób nienaruszający normalnego korzystania z utworu lub słusznych interesów twórcy. Zakazane jest korzystanie lub/i rozporządzanie opracowaniami, przeróbkami i modyfikacjami utworów zamieszczonych na stronie internetowej. W szczególności zakazane jest wykorzystywanie zamieszczonych na stronie internetowej utworów lub/i ich fragmentów, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób, w celach zarobkowych.

Biblioteka Polskiej Piosenki dąży do popularyzacji i utrwalenia wiedzy o polskiej piosence historycznej i współczesnej. Jako instytucja publiczna stara się utrzymać najwyższe standardy zgodności z obowiązującym w Polsce prawem. Biblioteka nie czerpie żadnych korzyści z podejmowanych przedsięwzięć - kieruje się dobrą wolą. Szacunek do pracy Twórców, Autorów i Artystów jest jedną z fundamentalnych zasad funkcjonowania Instytucji. Jeżeli umieszczenie tekstu utworu jest sprzeczne z czyimiś prawnymi lub osobistymi interesami - uprzejmie prosimy o kontakt przy pomocy znajdującego na górze strony formularza lub przy pomocy poczty elektronicznej. Tekst zostanie bezwzględnie usunięty.

Strona Biblioteki Polskiej Piosenki wykorzystuje tzw. pliki cookie do zliczania unikatowych odwiedzin oraz przechowywania informacji o historii odwiedzonych rekordów Biblioteki Cyfrowej. Pliki cookie nie są przechowywane po zamknięciu sesji przeglądarki. Odwiedzający może zmienić ustawienia plików cookie korzystając z odpowiednich okien ustawień swojej przeglądarki.
To jest archiwalna odsłona strony i bazy CBPP.