Utwór
 
Osoba
 
Zespół
 
Serie
 
 
Publikacja
 
Rękopis
 
Instytucja
Szukaj
[Jak korzystać?]

[Więcej] Czy wiesz...

jak piosenka Jerzego Filara powstała na dachu akademika nr 08?

[dowiedz się]

Utwór (ostatnia modyfikacja: 2014-06-29 17:12)
Bardzo smutna piosenka retro

Tytuł

Bardzo smutna piosenka retro

Autor słów

OsobaSikorowski Andrzej

Autor muzyki

OsobaSikorowski Andrzej

Data powstania

1979

1Wariant:Tekst utworu

Lato było jakieś szare i słowikom brakło tchu,

smutnych wierszy parę ktoś napisał znów.

Smutnych wierszy nigdy dosyć i zranionych

ciężko serc, nie przespanych nocy, które trawi lęk.

Kap, kap, płyną łzy,

w łez kałużach ja i ty,

wypłakane oczy

i przekwitłe bzy.

Płacze z nami deszcz

i fontanna szlocha też,

trochę zadziwiona

skąd ma tyle łez.

Nad dachami muza leci, muza czyli weny znak,

czemuż wam, poeci, mieniu w sercach brak?

Muza ma sukienkę krótką, muza skrzydła ma u rąk,

lecz wam ciągle smutno, mnie boli ząb.

Kap, kap, płyną łzy... [2]

Informacje dodatkowe

Przypomnę tylko, że Chariklia (zwana Franką) żona Andrzeja Sikorowskiego, lidera zespołu ZespółPod Budą, jest Greczynką, co miało znaczny wpływ na powstanie pierwszego wielkiego przeboju grupy. Nie, bynajmniej nie usłyszą w niej Państwo rytmu zorby, ani buzuki, a jednak gdyby nie Franka i jej grecka rodzina sprawy mogły potoczyć się zupełnie inaczej.

Młodszym czytelnikom wyjaśnię jeszcze w jakich okolicznościach przedstawiciele narodu helleńskiego znaleźli się w Polsce. Otóż w 1949 r. zaczęły się prześladowania zwolenników Demokratycznej Armii Grecji, rozpoczęła się masowa ucieczka z kraju, zaś ok. 14 000 uciekinierów znalazło schronienie w Polsce. Wiele osób po latach wróciło do ojczyzny, zachowując wszakże w sercu uczucie do gościnnego kraju nad Wisłą. Tak było też z bratem Franki i właściwie teraz może rozpocząć się moje opowiadanie.

W 1978 r. jeszcze jako narzeczeństwo Andrzej i Chariklia pojechali na wakacje do Grecji. Zatrzymali się w Atenach u przyszłego szwagra, a ten nie był takim sobie zwykłym człowiekiem. Jeszcze w Polsce grał on w zespole, a zespół ten wypełniał pierwszą część koncertów OsobaEwy Demarczyk. Grał na gitarze i fakt ten także miał wpływ na powstanie naszej piosenki. Ale niech lepiej opowie o tym Andrzej Sikorowski. Było bardzo pięknie i egzotycznie, bo pierwszy raz obcowałem z takim błękitnym niebem, ciepłym morzem. Głównie oddawałam się kąpielom i opalaniu, żeby „złapać kolor” i móc potem zaimponować kolegom. Robiłem to zresztą także i z braku innego zajęcia. Ze względu na ograniczony bagaż, nie zabrałem ze sobą z kraju dostatecznej ilości literatury, greckiej gazety nie mogłem przeczytać, nie rozumiałem tego, co mówią w telewizji. Natomiast szwagier wyjeżdżając z Polski, zabrał sporo płyt. I to stało się moją rozrywką. Słuchałem tych płyt, trochę pod własnym kątem bowiem interesowała mnie piosenka literacka, ale do jednej najchętniej wracałem. Były na niej nagrania… OsobaHanki Ordonówny, której talent z sentymentem i rozrzewnieniem sobie przypominam, choć to czasy międzywojnia. Pisali dla niej najwybitniejsi autorzy, ale jak tak, po wielokrotnym przesłuchaniu przeanalizowałem całość, to nachodziła mnie refleksja, że wszystkie te piosenki są strasznie łzawe, ckliwe. Że wszystkie są o miłości. Zawiedzionej, nieszczęśliwej. Krótko mówiąc ociekały łzami. I pomyślałem sobie, żeby zrobić piosenkę, utrzymaną w konwencji starego tanga, ale żeby to był pastisz. Chciałem trochę wyśmiać takie podejście i ironicznie odnieść, do tych wszystkich tekstów o kwiatkach, ptaszkach i zawiedzionej miłości.

Ironię tę słuchacz może odnieść choćby w stwierdzeniu „a mnie boli ząb”, co oczywiście na swój sposób współgra z powtarzającym się motywem „kap, kap płyną łzy”, a co, o czym za chwilę, dla słuchacza wcale nie okazało się być ironicznym przesłaniem. W każdym razie, pomysł swój Andrzej zrealizował przy pomocy szwagrowskiej gitary i opalony, a także niepewny losu powstałego „dzieła” wrócił do Krakowa, by pokazać kolegom obydwie „pamiątki” z greckich wakacji.

Koledzy docenili i jedno i drugie. Z pomocą OsobaJanka Hnatowicza, gitarzysty „Pod Budą” kompozytor wymyślił chwytliwy wstęp i piosenka mogła iść „do ludzi”. Owymi „ludźmi” najpierw okazała się zgromadzona w studio publiczność i telewidzowie seryjnego programu „Spotkania z balladą”. To było jakoś tak zimą 1979 r. – wspomina Andrzej Sikorowski. I ku mojemu radosnemu zdziwieniu wszyscy ci ludzie realizatorzy, reżyser, od razu ją nucili. Przekonywali nas, że to będzie hit. Nagraliśmy piosenkę dla Radia, wygrała plebiscyt „Studia Gama” i „poszła w Polskę”. Wtedy to po raz pierwszy usłyszałem swoją piosenkę, która płynęła niemal z każdego głośnika, otwartego okna, słuchałem jej w restauracji, taksówce, no obłęd. Zwycięzcy plebiscytu „Studia Gama” automatycznie występowali w Opolu i można powiedzieć, że opolska publiczność wyklaskała dla nas nagrodę. Ta publiczność postawiła jury pod ścianą i nie było wyboru. Dostaliśmy wyróżnienie.

To było pasowanie zespołu Pod Budą na zawodowców. Do tej pory zapraszani na ogół przez kluby studenckie, w tym środowisku dobrze znani i lubiani, teraz mogli się uważać, za pełnoprawnych artystów estrady. I to za sprawą przeboju, który został powszechnie odczytany wbrew intencjom autora. Nie byłem z tego przesadnie zadowolony – mówi. Bo oto coś, w czym chciałem obśmiać wszystkie liryczne, głupawe, niepotrzebne i łzawe piosenki, samo staje się liryczną, głupawą, łzawą piosenką. Kolejnym „gnieciuchem”. No i jest to kolejny dowód na to, że nigdy nie można przewidzieć co stanie się przebojem, oraz, że słuchacz odnajduje w utworze, to, co chce odnaleźć, ale może na tym polega cały urok tej zabawy?

A mnie boli ząb[3]!

Występuje na fonogramach

 
Copyright © 2007-2011 Biblioteka Polskiej Piosenki • Ostatnia aktualizacja: 2018-07-26 21:59
powered by Athenadeign by TreDo
Odsłon od Listopada 2007
87623036

Odwiedzin od Grudnia 2010
68352285
Korzystanie z zamieszczonych na stronie internetowej utworów (w szczególności tekstów piosenek i nut) i ich opracowań, w całości lub jakichkolwiek fragmentach, jest dozwolone wyłącznie w zakresie własnego użytku osobistego w sposób nienaruszający normalnego korzystania z utworu lub słusznych interesów twórcy. Zakazane jest korzystanie lub/i rozporządzanie opracowaniami, przeróbkami i modyfikacjami utworów zamieszczonych na stronie internetowej. W szczególności zakazane jest wykorzystywanie zamieszczonych na stronie internetowej utworów lub/i ich fragmentów, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób, w celach zarobkowych.

Biblioteka Polskiej Piosenki dąży do popularyzacji i utrwalenia wiedzy o polskiej piosence historycznej i współczesnej. Jako instytucja publiczna stara się utrzymać najwyższe standardy zgodności z obowiązującym w Polsce prawem. Biblioteka nie czerpie żadnych korzyści z podejmowanych przedsięwzięć - kieruje się dobrą wolą. Szacunek do pracy Twórców, Autorów i Artystów jest jedną z fundamentalnych zasad funkcjonowania Instytucji. Jeżeli umieszczenie tekstu utworu jest sprzeczne z czyimiś prawnymi lub osobistymi interesami - uprzejmie prosimy o kontakt przy pomocy znajdującego na górze strony formularza lub przy pomocy poczty elektronicznej. Tekst zostanie bezwzględnie usunięty.

Strona Biblioteki Polskiej Piosenki wykorzystuje tzw. pliki cookie do zliczania unikatowych odwiedzin oraz przechowywania informacji o historii odwiedzonych rekordów Biblioteki Cyfrowej. Pliki cookie nie są przechowywane po zamknięciu sesji przeglądarki. Odwiedzający może zmienić ustawienia plików cookie korzystając z odpowiednich okien ustawień swojej przeglądarki.
To jest archiwalna odsłona strony i bazy CBPP.