Utwór
 
Osoba
 
Zespół
 
Serie
 
 
Publikacja
 
Rękopis
 
Instytucja
Szukaj
[Jak korzystać?]

[Więcej] Czy wiesz...

jaki fortel zastosowały Czerwone Gitary, aby władza PRL-u zaakceptowała utwór poświęcony żołnierzowi Armii Krajowej?

[dowiedz się]

Utwór (ostatnia modyfikacja: 2017-02-06 20:26)
Chłopcy z naszej ulicy

Tytuł

Chłopcy z naszej ulicy

Autor słów

OsobaKreczmar Adam

Autor muzyki

OsobaKorcz Włodzimierz

Data powstania

1981

Tekst utworu

Informacje dodatkowe

Znam ulicę niedługą, nieładną, która dla mnie została stworzona.

Na podwórku — piłkarski stadion, przy śmietniku — reduta Ordona...

Kto na lody w upał pożyczy, da parasol, gdy pada deszcz?

Tylko chłopak z naszej ulicy — i dziewczyna czasami też.

Moja ulica to róg Grójeckiej i Opaczewskiej. Przedostatnia kamienica w Warszawie w kierunku na Kraków. Za nami ogródki działkowe ze swoimi tajemnicami i pola uprawne. Pewnie, że na podwórku był kąt do grania w piłkę. I piaskownica do gry w pikuty. Był też skwer na którym „gitary nie milkły”. I dziewczyny czasami też.

OsobaPiotr Fronczewski: Moja ulica była bardzo podobna do tej kreczmarowskiej. Wilcza przy Marszałkowskiej, śródmieście Warszawy, wokół jeszcze trochę gruzów. Tam ganiało się „za fajerką”, tam w jakimś zrujnowanym zakamarku paliło się pierwsze papierosy. Dobrze można się było ukryć przy grze w chowanego, zmylić ślady w zabawie w podchody. Wbrew zamiarom moich rodziców wychowywałem się troszkę na podwórku. Tam poznałem odrobinę pięknych, odrobinę szpetnych „chłopców z naszej ulicy”.

Włodzimierz Korcz: Piotrkowska, długie podwórko. Mieszkaliśmy w oficynie. Tam się wydarzyły najważniejsze rzeczy w moim życiu. Tam po raz pierwszy jechałem na rowerku. Trójkołowym. Potem na normalnym. Tam uczyłem się rzucać śnieżkami na wysokość czwartego piętra. Tam był dozorca-analfabeta, któregośmy się wszyscy bali, ale to on został moim pierwszym idolem. Bo nie chodził do szkoły, nie musiał się uczyć, a budził wśród dzieciarni powszechny strach. I ja wtedy marzyłem, żeby być takim dozorcą.

O te bruki potłukłeś kolana, grając dzielnie na lewej obronie,

Tu dłużyła się noc przepłakana gdy dozorca cię z pasem dogonił...

I na kogo można tu liczyć, gdy nieszczęście kłuje jak jeż?

Na chłopaków z naszej ulicy, na dziewczyny czasami też!

W 1964 r. OsobaJan Pietrzak udał się do klubu Dziekanka, gdzie, jak usłyszał, studenci Akademii Sztuk Pięknych zakładają kabaret. Wyszedł w towarzystwie OsobaJonasza Kofty i Adama Kreczmara. Zaproponował im współpracę z sobą, czyli kabaretem Hybrydy. Spodobała mi się dobra jakość ich tekstów — wspomina. Kreczmar pisał tradycyjnie, powiedziałbym w duchu Skamandra, ale z przewrotnego punktu widzenia... pisał dużo ładnych, dobrze skonstruowanych wierszy. Taka tradycyjna, rymowana, porządna literatura.

Nieczęsto można było Kreczmara zobaczyć na estradzie. Dużo chorował, całe tygodnie spędzał w szpitalach. Jeśli już zdecydował się na występ, czytał tekst z kartki, jakby mocno onieśmielony. Nikt nie może sobie przypomnieć, czy (to już było, wiele lat po Hybrydach) w kabarecie Pod Egidą czytał i ten wiersz, czy to od razu miał być tekst piosenki.

Czas w pośpiechu figle nam płata, piłka toczy się w bramkę pustą...

Wyrósł człowiek już z małolata i do kina puszczają na ósmą)

Głupia wiosna kwiatami krzyczy, czyjeś włosy pachną jak bez...

Patrzą chłopcy z naszej ulicy, i dziewczyny na chłopców też...

Włodzimierz Korcz: Nie mogę pogodzić się z tym, że Kreczmara nie ma (zmarł w 1982 r. przyp. A. H.), bo miał obowiązek napisać do dzisiejszego dnia cały szereg fantastycznych tekstów. Bo to była najpiękniejsza liryka w ówczesnej piosence, no może poza OsobaJeremim Przyborą.

Ja napisałem muzykę do zaledwie dwóch. Mądrych, pięknych, wzruszających, w sumie utrzymanych w podobnym klimacie. To „UtwórMój pejzaż” i „Chłopcy z naszej ulicy”. Ta ostatnia ma urodę wręcz zniewalającą. Kiedy Janek Pietrzak dał mi to, żebym napisał muzykę zrozumiałem, że to jest tak piękny tekst, że nie mam prawa „zepsuć” go muzyką. Proszę zauważyć, że tam muzyki prawie nie ma. To jest najprostsza piosenka w sensie melodycznym, jaką w życiu napisałem. Canto składa się z zaledwie dwóch, stale powtarzanych taktów. Cztery razy ten sam powtarzający się motyw, czyli zaprzeczenie jakiejkolwiek urody muzycznej. Gdybym napisał coś bardziej skomplikowanego, straciłby tekst, a on był najważniejszy. I jestem dumny z siebie, że nie zabrałem nic Kreczmarowi, bo to jest wiersz nadzwyczajny.

Kompozytor, choć jak mówi chciał jak najoszczędniej gospodarować nutami, wpadł jednak na pewien pomysł aranżacyjny, który podkreślił wagę słów poety. Nadał piosence „chłopacki” charakter. Otóż wymyślił on, że wstęp i zakończenie zostaną odgwizdane. I taką też wersję nagrano w 1984 r.

Potem człowiek zdoroślał ze szczętem został kimś, czyli zszedł na manowce;

Już magistrem czy może docentem, albo nawet obcokrajowcem...

Lecz gdy sprawy masz zasadnicze, tak się składa, że zajrzeć chcesz

Do chłopaków na naszą ulicę i do dziewczyn czasami też...

OsobaJan Tadeusz Stanisławski: Janek Pietrzak miał i nadal ma bardzo cenną cechę. Nie jest zawistny. I to ta cecha charakteru sprawiła, że zdecydował iż to Piotr Fronczewski będzie śpiewał „Chłopców”. To musiało być wielkie wyrzeczenie, bo przecież to takie panajankowe klimaty. Ale nie, sztuka przede wszystkim. I choć do dziś zdarza się Pietrzakowi wykonywać tę piosenkę, to wtedy, będąc przekonanym, że znalazł najlepszego interpretatora, „oddał” ją Fronczewskiemu. I miał po stokroć, rację.

Dostałem ją „z rozdzielnika”, opowiada aktor. Czy jakoś specjalnie pracowałem nad interpretacją? Nie. Bo to jest tak ładne, tak „proste”, że to trudno zepsuć. Poetycki tekst, melancholijny, refleksyjny, do tego jeszcze klimat zadymionej piwniczki Egidy. To był samograj i jedynym zadaniem wykonawcy było nie przeszkadzać. Zresztą ja nie śpiewam, ja „przedłużam dźwięki”.

Czy ulica stoi jak stała? Czy gitary w zaroślach umilkły?

Rozsypała się stara wiara, Ale przecież ludzie nie szpilki

To piosenka wzbudzająca wielkie emocje. Słyszałem ją dziesiątki razy, znam na pamięć tekst, ale nadal nie mogę opanować wzruszenia. Może nawet i łez.

Włodzimierz Korcz: Profesjonalista nie wzrusza się własną twórczością. Nie reaguję emocjonalnie na moje piosenki. To znaczy, tak mi się wydawało, aż przyszedł dzień, kiedy podczas jubileuszowego koncertu OsobaAli Majewskiej zdecydowałem się sam zaśpiewać „Chłopców”. Wytrzymałem dzielnie prawie do końca, ale przy ostatnich dwóch linijkach tak mnie coś ścisnęło za gardło, że nie mogłem wydobyć dźwięku. Jak jakiś ostatni szmirus. Mimo całego „rozumu” i zasad, jednak łzy w oczach były. Wstydzę się trochę tego, ale co zrobić?

I bez żadnych ubocznych przyczyn dopomoże ci w życiu, gdzieś,

Starszy pan — niegdyś z naszej ulicy, starsza pani — czasami też.

Mokre oczy, suchość w gardle. Kurtyna! I jeszcze wolne nakrycie przy wigilijnym stole. Dla „chłopaka z naszej ulicy, dla dziewczyny czasami też[1]”.

Występuje na fonogramach

 
Copyright © 2007-2011 Biblioteka Polskiej Piosenki • Ostatnia aktualizacja: 2018-07-26 21:59
powered by Athenadeign by TreDo
Odsłon od Listopada 2007
77573826

Odwiedzin od Grudnia 2010
58793264
Korzystanie z zamieszczonych na stronie internetowej utworów (w szczególności tekstów piosenek i nut) i ich opracowań, w całości lub jakichkolwiek fragmentach, jest dozwolone wyłącznie w zakresie własnego użytku osobistego w sposób nienaruszający normalnego korzystania z utworu lub słusznych interesów twórcy. Zakazane jest korzystanie lub/i rozporządzanie opracowaniami, przeróbkami i modyfikacjami utworów zamieszczonych na stronie internetowej. W szczególności zakazane jest wykorzystywanie zamieszczonych na stronie internetowej utworów lub/i ich fragmentów, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób, w celach zarobkowych.

Biblioteka Polskiej Piosenki dąży do popularyzacji i utrwalenia wiedzy o polskiej piosence historycznej i współczesnej. Jako instytucja publiczna stara się utrzymać najwyższe standardy zgodności z obowiązującym w Polsce prawem. Biblioteka nie czerpie żadnych korzyści z podejmowanych przedsięwzięć - kieruje się dobrą wolą. Szacunek do pracy Twórców, Autorów i Artystów jest jedną z fundamentalnych zasad funkcjonowania Instytucji. Jeżeli umieszczenie tekstu utworu jest sprzeczne z czyimiś prawnymi lub osobistymi interesami - uprzejmie prosimy o kontakt przy pomocy znajdującego na górze strony formularza lub przy pomocy poczty elektronicznej. Tekst zostanie bezwzględnie usunięty.

Strona Biblioteki Polskiej Piosenki wykorzystuje tzw. pliki cookie do zliczania unikatowych odwiedzin oraz przechowywania informacji o historii odwiedzonych rekordów Biblioteki Cyfrowej. Pliki cookie nie są przechowywane po zamknięciu sesji przeglądarki. Odwiedzający może zmienić ustawienia plików cookie korzystając z odpowiednich okien ustawień swojej przeglądarki.
To jest archiwalna odsłona strony i bazy CBPP.