Utwór
 
Osoba
 
Zespół
 
Serie
 
 
Publikacja
 
Rękopis
 
Instytucja
Szukaj
[Jak korzystać?]

[Więcej] Czy wiesz...

który utwór był debiutanckim przebojem Budki Suflera i stanowił jednocześnie nowatorską aranżację piosenki „Ain’t No Sunshine”, w której nagraniu uczestniczyły aż 24 osoby?

[dowiedz się]

Utwór (ostatnia modyfikacja: 2013-02-13 23:13)
Czy czuje pani cha chę

Tytuł

Czy czuje pani cha chę

Czy czuje pani cza-czę

Czy czuje pani cha-chę?

Autor słów

OsobaRosiewicz Andrzej

Autor muzyki

OsobaGąsienica-Brzega Stanisław

Data powstania

1977

Tekst utworu

Informacje dodatkowe

Podobno było tak; w 1964 r. do kierownika klubu „Stodoła” przyszedł student architektury, przedstawił się jako OsobaGrzegorz Brudko i zapowiedział, że on wraz z kolegami będą tu grali jazz, jakiego nikt nie gra. Trzeba wiedzieć, że w klubie działał Polski Klub Jazzu Tradycyjnego zrzeszający niemal wszystkie zespoły grające tego typu muzykę w Warszawie i okolicach. Wchodził więc Grzesiek do jaskini lwa, ale też wiedział, że tam jest miejsce dla tego co chce zaproponować. To „coś” to był tak zwany happy jazz. Muzyka improwizowana, nawiązująca do prehistorii dixielandu. No więc w składzie trąbka z tłumikiem, tara, tuba, skrzypce. I wybitnie taneczny repertuar wzbogacony o dźwiękowe efekty i estradowe gagi. Po sukcesach w kraju i za granicą, wydaniu płyt (w kraju i za granicą, ściśle w RFN) powstało wrażenie, że formuła zespołu się wyczerpuje i dobrze byłoby wzbogacić go o refrenistę. I wtedy „po sukcesach za granicą” (wydana w Anglii płyta zatytułowana „Piosenki Kozaków”!!!!!!!) pojawił się w „Stodole” Andrzej Rosiewicz. Głównie (pamiętam) ćwiczył z instruktorem... stepowanie, ale też podśpiewywał standardy z klubowymi zespołami. Wreszcie w 1970 r. przystał do ZespółHagawu.

Jazzowi ortodoksi twierdzą, że wyrządził wielką szkodę polskiemu jazzowi, publiczność wszakże była zachwycona nowym obliczem grupy, której Andrzej niemal z dnia na dzień stał się frontmanem. Zaczął się lekko „rozpychać”. Śpiewał już nie tylko standardy, zaczął przynosić własne piosenki. Na razie, co wyraźnie słychać na pierwszej wspólnej płycie, za dużo nie zepsuł. Nad charakterem muzyki czuwał czujnie Grzegorz Brudko i tępił wszelkie przejawy „odjazzowiania”.

Grzesio, który był kierownikiem muzycznym, wspomina Andrzej Rosiewicz, bardzo pilnował, żeby to co gramy nie było banalne, jakieś kopie, powtórzenia. W cenie były oryginalne pomysły i dlatego tak się cieszyłem, że kiedy zaczynałem z nim współpracę i przyniosłem, stremowany, piosenkę Utwór„Samba wanna blues” to, pamiętam, poruszył tymi swoimi wąsiskami i zadowolony powiedział „tak, to jest piosenka”.

Dodajmy jednak, że jednocześnie „przykroił” ją do potrzeb Hagawu. Rosiewiczowi marzyło się, żeby sambę zaśpiewać w rytmie samby, ale zdaniem Brudki było to tak bardzo nie-jazzowe, że przearanżował całość, na coś w rodzaju ragtime’u. Jedyne ustępstwo, to zgoda, aby wokalista wykonał partię stepowaną, co włączono do nagrania.

Takiego stepującego Rosiewicza śpiewającego sambę-bluesa, pokazano w 1972 r. na festiwalu w Opolu. Jurorzy przyznali mu nagrodę Prezesa Radiokomitetu, a my zobaczyliśmy to i wiedzieliśmy, że nic już nie będzie takie jak przedtem.

Tu trzeba przypomnieć, że artysta nie tylko posiadł trudną sztukę stepowania, on generalnie był zainteresowany tańcem. Należał do klubu tanecznego, brał udział w turniejach i zdobywał w nich nagrody. No i teraz, po opolskim sukcesie postanowił zostać showmanem totalnym. Takim co to, jak w powiedzeniu, „śpiewa, tańczy, recytuje”. Inna rzecz, że miał ku temu absolutne podstawy. No i postanowił je pokazać. Charleston, ragtime, proszę bardzo, ale jest jeszcze tyle rytmów do wykorzystania.

Zimę 1977 r. spędzaliśmy w Zakopanem, opowiada Andrzej Rosiewicz. Doszedł do zespołu Staszek Gąsiennica-Brzega i to on, chyba, zorganizował nam wyjazd. Pamiętam ten pokoik na Krupówkach, nad słynnym Cocktail Barem. Tam „dopadł” mnie pomysł na cza-czę. Zaniosłem tekst do chłopaków, a Staszek, nasz skrzypek, szybko dopisał muzykę i jeszcze tego samego dnia graliśmy to, chyba nawet na dansingu. Spodobało się od razu. I tak to podhalański góral skomponował południowoamerykańską melodię.

Grzegorz Brudko, choć mógł się dąsać na tę latynoską koncepcję, musiał oddać autorowi, że piosenka jest „oryginalna”. Tematyka, choć wtedy jeszcze nie tak popularna, pro zdrowotna. Poza tym tekst „eksportowy” i to zarówno na Wschód, jak i Zachód, śpiewany bowiem częściowo po niemiecku i rosyjsku. Poza tym nie bardzo mógł grymasić. Zmieniły się proporcje. Na plakatach nie pisano już „Asocjacja Hagaw i Andrzej Rosiewicz” a „Andrzej Rosiewicz i Asocjacja Hagaw”. Jedna z najciekawszych polskich grup jazzowych stała się zespołem akompaniującym artyście rodem z wodewilu.

Tyle, że bardzo dobremu artyście. Mogłem robić widowisko, wspomina, bawiłem publiczność, śpiewałem, tańczyłem i to się podobało. Pamiętam jak po jakimś występie podeszło do mnie dwóch podchmielonych gości i jeden z nich mówi

– Panie Andrzejku. Na scenie to pan jest jak wewiórka![1]

Występuje na fonogramach

 
Copyright © 2007-2011 Biblioteka Polskiej Piosenki • Ostatnia aktualizacja: 2018-07-26 21:59
powered by Athenadeign by TreDo
Odsłon od Listopada 2007
78539569

Odwiedzin od Grudnia 2010
59716014
Korzystanie z zamieszczonych na stronie internetowej utworów (w szczególności tekstów piosenek i nut) i ich opracowań, w całości lub jakichkolwiek fragmentach, jest dozwolone wyłącznie w zakresie własnego użytku osobistego w sposób nienaruszający normalnego korzystania z utworu lub słusznych interesów twórcy. Zakazane jest korzystanie lub/i rozporządzanie opracowaniami, przeróbkami i modyfikacjami utworów zamieszczonych na stronie internetowej. W szczególności zakazane jest wykorzystywanie zamieszczonych na stronie internetowej utworów lub/i ich fragmentów, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób, w celach zarobkowych.

Biblioteka Polskiej Piosenki dąży do popularyzacji i utrwalenia wiedzy o polskiej piosence historycznej i współczesnej. Jako instytucja publiczna stara się utrzymać najwyższe standardy zgodności z obowiązującym w Polsce prawem. Biblioteka nie czerpie żadnych korzyści z podejmowanych przedsięwzięć - kieruje się dobrą wolą. Szacunek do pracy Twórców, Autorów i Artystów jest jedną z fundamentalnych zasad funkcjonowania Instytucji. Jeżeli umieszczenie tekstu utworu jest sprzeczne z czyimiś prawnymi lub osobistymi interesami - uprzejmie prosimy o kontakt przy pomocy znajdującego na górze strony formularza lub przy pomocy poczty elektronicznej. Tekst zostanie bezwzględnie usunięty.

Strona Biblioteki Polskiej Piosenki wykorzystuje tzw. pliki cookie do zliczania unikatowych odwiedzin oraz przechowywania informacji o historii odwiedzonych rekordów Biblioteki Cyfrowej. Pliki cookie nie są przechowywane po zamknięciu sesji przeglądarki. Odwiedzający może zmienić ustawienia plików cookie korzystając z odpowiednich okien ustawień swojej przeglądarki.
To jest archiwalna odsłona strony i bazy CBPP.