Utwór
 
Osoba
 
Zespół
 
Serie
 
 
Publikacja
 
Rękopis
 
Instytucja
Szukaj
[Jak korzystać?]

[Więcej] Czy wiesz...

że utwór „Samo życie” zanim stał się hitem serialowym, prześladowała zła passa – 5 kompozytorów próbowało się zmierzyć z muzyką, typowano kilku wykonawców, przygotowano błędne wersje nagrań dla producenta, a wreszcie magnetofon cyfrowy wciągnął taśmę z dopracowaną piosenką?

[dowiedz się]

Utwór (ostatnia modyfikacja: 2011-12-21 14:07)
Dzwon znad doliny

Tytuł

Dzwon znad doliny

Autor słów

OsobaUrbanowicz Jadwiga

Autor muzyki

OsobaBogdanowicz Leszek

Data powstania

1976

Tekst utworu

Informacje dodatkowe

Jest sylwestrowy wieczór. W jednym z przedziałów opustoszałego w takim dniu pociągu trasy Warszawa-Katowice jedzie OsobaLidia Stanisławska. Ma w Zawierciu poprowadzić zabawę i zaśpiewać kilka piosenek. Mimo, że wiele przedziałów jest pustych, nagle ktoś otwiera drzwi. Postać jak z koszmarnego snu. Młody człowiek, na powiekach wytatuowane kropki, na nadgarstkach sznyty, ogolona głowa. Siada i zaczyna się wpatrywać w artystkę. Nie ma co kusić losu, trzeba zabrać rzeczy i przejść chociaż ze trzy wagony, żeby uwolnić się od intruza. Bezskutecznie, ten znów siada w jej przedziale, ale wszczyna rozmowę.

– Pani jest ta… Staniszewska?

– Stanisławska!

– To pani śpiewa ten kawałek o tych dzwonkach nad tą łąką?

– „Dzwon znad doliny”. Tak, to ja śpiewam

– Nienawidzę tej piosenki i tego jak pani beczy.

Trzasnął drzwiami i zniknął wzburzony. Co za ulga. Przy ogólnym uwielbieniu dla piosenki, ten atak nienawiści, może uratował życie, albo co najmniej cześć piosenkarki?

Bo tak naprawdę to jest piękny kawałek muzyki połączonej z sentymentalnym tekstem i jedynym w swoim rodzaju wykonaniem.

A było tak. W 1973 r., po zwycięstwie w lokalnym, koszalińskim przeglądzie amatorów Lidia została zauważona przez dziennikarza Polskiego radia, Andrzeja Kormana. „Pani powinna kształcić głos. W Warszawie otworzono pomaturalny wydział piosenki, proszę spróbować”. Spróbowała. Oprócz nauki znalazła zatrudnienie w klubie „Na Pięterku” w hotelu Bristol. Przedsięwzięcie dawało szansę na zaistnienie młodym artystom. No i Lidka zaistniała. Oto bowiem:

Odszukał mnie w szkole – opowiada, niewysoki, łysiejący mężczyzna, w typie Johna Malkovicha. Przedstawił się jako Leszek Bogdanowicz, kompozytor. Okazało się, że jego piosenka ma wystartować w konkursie Grand Prix de Paris i poszukuje wykonawczyni. Był w Bristolu, słyszał mnie i spodobał mu się ten „groszek” w moim głosie, vibrato charakterystyczne dla francuskiej piosenki. Na moje, że jestem studentką, że nikt mnie nie zna oświadczył „w Paryżu nikt nie zna żadnej gwiazdy z bloku wschodniego. Poza tym to jest konkurs dla debiutantów”. Brzmiało przekonująco. Zaprosił mnie do siebie, usiadł przy fortepianie i zagrał. Jestem spod znaku Wagi, niezdecydowana, wahająca, ale ta piosenka spodobała mi się od razu. Miała takie kantylenowe canto, napisana była na głos, gdzie można się rozwinąć. Była też pułapka, bo w pewnym momencie trzeba było zaśpiewać bardzo wysoko (dziś już nie dałabym rady), ale popracowaliśmy nad tym. No i tekst był bardzo „mój”. Jako dziewczyna z małego miasteczka miałam w pamięci łąki, pola i kościół z dzwonnicą gdzie chodziło się na pierwsze randki. Nie poznałam nigdy autorki Jadwigi Urbanowicz, ale „poczułam” przesłanie.

Jest 1976 r. Mam dwadzieścia dwa lata jadę do tego Paryża. Pierwszy raz na Zachodzie, a ja w nastroju fatalnym. Po pierwsze brzydka jesień, po drugie ja w „stanie błogosławionym” ze wszystkimi możliwymi dolegliwościami, po trzecie informacja, że w szranki staje 116 wykonawców. Na miejscu okazuje się, że chociaż teatr w okolicy Champs Elysees, garderoby brudne, czuć stęchliznę. Wychodziłam tylko na próby, resztę czasu spędzałam, też we wcale nie najlepszym hotelu.

Trzeba od razu powiedzieć „nie ma tego złego”. Z siedzenia w hotelu wniknęło, że ostatnią część piosenki Lidia Stanisławska zaśpiewała… po francusku. Trzeba bowiem Państwu wiedzieć, że w swoim liceum w Sławnie, była prymuską i ulubienicą nauczycielki tego języka. No więc przetłumaczyła część tekstu i wykonała go z nienaganną dykcją. To także sprawiło, że znalazła się w finale i zdobyła trzecie miejsce.

Jakże dumna wracał do Polski, gdzie… nikt nie podzielał jej entuzjazmu. W szkole mieli za złe, że uczennica, a pcha się na międzynarodowe festiwale, tak zwana piękniejsza część „branży” obawiała się pojawienia utalentowanej, bardzo atrakcyjnej i utytułowanej konkurentki i tylko Polskie Radio zachowało się jak należy. Jeszcze przed wyjazdem do Paryża „Dzwon znad doliny” nagrano z orkiestrą pod dyrekcją OsobaAndrzeja Trzaskowskiego i teraz triumfalnie fetowano laureatkę w „Studio Gama”. Cała Polska usłyszała wspaniałą piosenkę, zachwyciła się nią, wszyscy chcieli wiedzieć, kim jest wykonawczyni, więc natychmiast odnalazł ją i zaprosił do telewizji Mariusz Walter. Pojawiła się gwiazda z głosem potężnym jak dzwon, rozpoznawalnym po charakterystycznym vibrato. Choć i z tym bywało różnie. Pewnego razu po koncercie dla nauczycieli, do artystki podeszła rozentuzjazmowana jejmość i powiada „pani Lidio, jak ja uwielbiam pani głos, a najbardziej ten wibrator (!) w gardle[2]”.

Występuje na fonogramach

 
Copyright © 2007-2011 Biblioteka Polskiej Piosenki • Ostatnia aktualizacja: 2018-07-26 21:59
powered by Athenadeign by TreDo
Odsłon od Listopada 2007
78431287

Odwiedzin od Grudnia 2010
59608522
Korzystanie z zamieszczonych na stronie internetowej utworów (w szczególności tekstów piosenek i nut) i ich opracowań, w całości lub jakichkolwiek fragmentach, jest dozwolone wyłącznie w zakresie własnego użytku osobistego w sposób nienaruszający normalnego korzystania z utworu lub słusznych interesów twórcy. Zakazane jest korzystanie lub/i rozporządzanie opracowaniami, przeróbkami i modyfikacjami utworów zamieszczonych na stronie internetowej. W szczególności zakazane jest wykorzystywanie zamieszczonych na stronie internetowej utworów lub/i ich fragmentów, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób, w celach zarobkowych.

Biblioteka Polskiej Piosenki dąży do popularyzacji i utrwalenia wiedzy o polskiej piosence historycznej i współczesnej. Jako instytucja publiczna stara się utrzymać najwyższe standardy zgodności z obowiązującym w Polsce prawem. Biblioteka nie czerpie żadnych korzyści z podejmowanych przedsięwzięć - kieruje się dobrą wolą. Szacunek do pracy Twórców, Autorów i Artystów jest jedną z fundamentalnych zasad funkcjonowania Instytucji. Jeżeli umieszczenie tekstu utworu jest sprzeczne z czyimiś prawnymi lub osobistymi interesami - uprzejmie prosimy o kontakt przy pomocy znajdującego na górze strony formularza lub przy pomocy poczty elektronicznej. Tekst zostanie bezwzględnie usunięty.

Strona Biblioteki Polskiej Piosenki wykorzystuje tzw. pliki cookie do zliczania unikatowych odwiedzin oraz przechowywania informacji o historii odwiedzonych rekordów Biblioteki Cyfrowej. Pliki cookie nie są przechowywane po zamknięciu sesji przeglądarki. Odwiedzający może zmienić ustawienia plików cookie korzystając z odpowiednich okien ustawień swojej przeglądarki.
To jest archiwalna odsłona strony i bazy CBPP.