Utwór
 
Osoba
 
Zespół
 
Serie
 
 
Publikacja
 
Rękopis
 
Instytucja
Szukaj
[Jak korzystać?]

[Więcej] Czy wiesz...

że historia szlagierowego utworu „M jak miłość” śpiewanego przez Wojciecha Gąssowskiego narodziła się tak naprawdę na Sali Kongresowej podczas bankietu z okazji 25-lecia Budki Suflera?

[dowiedz się]

Utwór (ostatnia modyfikacja: 2016-06-13 12:14)
Jej portret

Tytuł

Jej portret

Twój portret

Autor słów

OsobaKofta Jonasz

Autor muzyki

OsobaNahorny Włodzimierz

Data powstania

1972

1Wariant:Tekst utworu

Naprawdę jaka jesteś,

nie wie nikt,

bo tego nie wiesz

nawet sama ty.

W tańczących wokół

ciemnych lustrach dni

rozbłyska twój

złoty śmiech,

przerwany wpół

czuły gest,

w pamięci składam wciąż

pasjans z samych serc.

Naprawdę jaka jesteś,

nie wie nikt,

to prawda niepotrzebna

wcale mi.

Gdy nie po drodze

będziemy razem iść,

uniosę twój

zapach snu,

rysunek ust,

barwę słów,

niedokończony,

jasny portret twój.

Uniosę go,

ocalę wszędzie,

czy będziesz przy mnie,

czy nie będziesz.

Talizman mój

z zamyśleń nagłych twych

i rzęs,

obdarowany tobą, miła,

gdy powiesz do mnie kiedyś,

wybacz...

przez życie pójdę,

spoglądając wciąż wstecz.

Naprawdę jaka jesteś,

nie wie nikt,

to prawda niepotrzebna

wcale mi.

Gdy nie po drodze

będziemy razem iść,

uniosę twój

zapach snu,

rysunek ust,

barwę słów,

niedokończony,

jasny portret twój. [2], [3]

Informacje dodatkowe

Utwór w wykonaniu OsobaBogusława Meca nagrodzony przez Ministerstwo Kultury i Sztuki na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu w 1972 r[2].

Ileż ja razy nagabywałem Włodzimierza Nahornego, żeby opowiedział mi historię tej piosenki. Powoływałem się na przeżyte razem przygody (Stodoła, Sztokholm), prosiłem o wstawiennictwo wspólnych przyjaciół (OsobaJan Wołek), osładzałem twórcę opiniami, że jego dzieło jest na miarę światowego standardu i gdyby nie PRL, biliby się o nie Sinatra z Engelbertem Humperdinckiem. W każdym razie ile razy bym nie prosił, tyle razy słyszałem „nie!”. Skarżyłem się kolegom z branży, prosiłem o wytłumaczenie. Jedni odpowiadali, że to dziwactwo, inni twierdzili, że piosenka powstała z wielkiej niespełnionej miłości i traumatyczne to wydarzenie kompozytor chce zachować dla siebie, aż wreszcie jedyną trafną, jak się wydaje, diagnozę postawił Bogusław Mec. A ty chciałbyś odpowiadać – zapytał – gdyby przez całe życie pytano cię o jeden utwór, czy goniłbyś takich pytających? Więc się nie dziw. Ale jak chcesz ja ci opowiem tę historię.

Pewnie, że chciałem.

Najpierw przypomniał mi pewien album wydany w 1970 r. przez Polskie Nagrania. Nosił tytuł „Jej portret” zaś firmował go Włodzimierz Nahorny. Grał na saksofonie, flecie, fortepianie, a nawet klawesynie instrumentalne wersje mniej lub bardziej znanych przebojów. Płytę otwierał utwór tytułowy, napisany przez Nahornego.

Rok później Bogusław Mec debiutuje w Opolu, otrzymuje od Zrzeszenia Studentów Polskich nagrodę, wyjazd do Hiszpanii, ale co najważniejsze jest zauważony przez tak zwaną branżę, oraz przez pewną redaktorkę radiową. Tymczasem w Warszawie zauważają kompozycję Nahornego. Szkoda jej na jednorazowe „wyplumkanie” na pianinie. A gdyby tak dodać tekst? Pierwszy („co za szczęście” powie potem Bogusław Mec) zauważa ją Jonasz Kofta. Ma już gotowy tytuł, który nadał jej kompozytor, na dodatek poeta jest zakochany i jak mówi legenda, ów tytuł i stan ducha sprawiły, że prawie na poczekaniu, na kawiarnianej serwetce zanotował tekst. I tak powstała piosenka. Piękna i sentymentalna w sam raz dla… OsobaJerzego Połomskiego. Złożono więc propozycję artyście, ale ten ją odrzucił. Po latach niejednokrotnie miał powtarzać Mecowi „Syneczku, jakie szczęście, że ja tego nie wziąłem, bo co ja bym z tym zrobił, a ty zrobiłeś cudo”. Nasz bohater w nieświadomości, że stanie się cudotwórcą, żył życiem studenta Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych. Malował, śpiewał wiersze Puszkina i balował w słynnych łódzkich „Siódemkach”. Tam też pewnej nocy znalazła go szefowa redakcji muzycznej radiowej „Trójki” Renata Rumel. Zanim go znalazła uczestniczyła w kilku naradach sztabowych mających na celu znalezienie wykonawcy dla dzieła panów Nahornego i Kofty. Zniecierpliwiona jałowymi dyskusjami powiedziała „ja wam przywiozę kogoś, kto znakomicie, wam ten „portret” namaluje”. Wsiadła w pociąg do Łodzi i siedzi teraz w klubie obok rozbawionego Bogusia.

Całą noc spędziła ze mną na balu, opowiada piosenkarz, powiedziała, że ma utwór, który powinienem zaśpiewać, tytuł nic mi nie powie. Mam posłuchać i zdecydować. Rano przywiozła mnie na Myśliwiecką przed oblicze Włodzimierza Nahornego. Znacznie „wczorajszy” przysypiałem trochę do momentu, w którym Włodek nie zagrał. Pierwszy raz zdecydowanie mnie otrzeźwił, kiedy zagrał powtórnie, zanuciłem, trochę od niechcenia refren, kiedy dał mi tekst i zagrał po raz trzeci, a ja zaśpiewałem przymknął oczy i wymruczał „taaaak, taaak Renatko”. I zamknął klapę fortepianu. Myślę, że to całonocne zmęczenie, ale i tekst, który aż prosił się o namalowanie głosem, sprawiły, że od razu trafiłem na właściwą interpretację.

Publiczna premiera zakończona zwycięstwem odbyła się w transmitowanym na żywo konkursie telewizyjnym „Studio 13”. Zachwycony recenzent tygodnika „Na Przełaj” napisał w artykule „Niezwykły sukces”, że oto pojawił się artysta plastyk, który stworzył niezapomniany portret, a w ogóle niech piosenka jedzie do Opola, gdzie na pewno wygra.

I wygrała. Piosenka! Bardzo było mi przykro, wspomina Bogusław Mec, bo po ogłoszeniu wyników urządzono bankiet, na którym głównie fetowano Koftę i Nahornego. Wykonawca się nie liczył. Najważniejsi byli twórcy.

Miał jeszcze przez jakiś czas uchodzić za „przypadkowego wykonawcę”. Bo oto prawie natychmiast utwór został nagrany przez OsobaAndrzeja Dąbrowskiego, który jakoś nie dementował plotek, że to on miał pierwotnie śpiewać „Jej portret”. Przecież wywodził się z tego samego jazzowego środowiska co Nahorny. Potem ukazała się nudnawa wersja OsobaŁucji Prus, o której mówiono, że to jej, zakochany ongiś kompozytor dedykował swój utwór. Było, minęło. Bo tak naprawdę niczym wzorzec metra w Sevres liczy się tylko malarska interpretacja Bogusława Meca[4].

Występuje na fonogramach

pokaż wszystkie

 
Copyright © 2007-2011 Biblioteka Polskiej Piosenki • Ostatnia aktualizacja: 2018-07-26 21:59
powered by Athenadeign by TreDo
Odsłon od Listopada 2007
79787564

Odwiedzin od Grudnia 2010
60947801
Korzystanie z zamieszczonych na stronie internetowej utworów (w szczególności tekstów piosenek i nut) i ich opracowań, w całości lub jakichkolwiek fragmentach, jest dozwolone wyłącznie w zakresie własnego użytku osobistego w sposób nienaruszający normalnego korzystania z utworu lub słusznych interesów twórcy. Zakazane jest korzystanie lub/i rozporządzanie opracowaniami, przeróbkami i modyfikacjami utworów zamieszczonych na stronie internetowej. W szczególności zakazane jest wykorzystywanie zamieszczonych na stronie internetowej utworów lub/i ich fragmentów, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób, w celach zarobkowych.

Biblioteka Polskiej Piosenki dąży do popularyzacji i utrwalenia wiedzy o polskiej piosence historycznej i współczesnej. Jako instytucja publiczna stara się utrzymać najwyższe standardy zgodności z obowiązującym w Polsce prawem. Biblioteka nie czerpie żadnych korzyści z podejmowanych przedsięwzięć - kieruje się dobrą wolą. Szacunek do pracy Twórców, Autorów i Artystów jest jedną z fundamentalnych zasad funkcjonowania Instytucji. Jeżeli umieszczenie tekstu utworu jest sprzeczne z czyimiś prawnymi lub osobistymi interesami - uprzejmie prosimy o kontakt przy pomocy znajdującego na górze strony formularza lub przy pomocy poczty elektronicznej. Tekst zostanie bezwzględnie usunięty.

Strona Biblioteki Polskiej Piosenki wykorzystuje tzw. pliki cookie do zliczania unikatowych odwiedzin oraz przechowywania informacji o historii odwiedzonych rekordów Biblioteki Cyfrowej. Pliki cookie nie są przechowywane po zamknięciu sesji przeglądarki. Odwiedzający może zmienić ustawienia plików cookie korzystając z odpowiednich okien ustawień swojej przeglądarki.
To jest archiwalna odsłona strony i bazy CBPP.