Utwór
 
Osoba
 
Zespół
 
Serie
 
 
Publikacja
 
Rękopis
 
Instytucja
Szukaj
[Jak korzystać?]

[Więcej] Czy wiesz...

że kiedy Krzysztof Krawczyk jako „Samotny Trubadur” dotarł do podręcznego archiwum Tadeusza Drozdy i napotkał w nim „Parostatek”, w ciągu paru chwil, na poczekaniu wymyślił motyw przewodni tej piosenki?

[dowiedz się]

Utwór (ostatnia modyfikacja: 2016-11-12 11:32)
Nie wiem czy to warto

Tytuł

Nie wiem czy to warto

Autor słów

OsobaDzikowski Krzysztof

Autor muzyki

OsobaBizoń Zbigniew

1Wariant:Tekst utworu

Informacje dodatkowe

Po raz pierwszy Krzysztof Dzikowski usłyszał swój tekst „przez radio” na początku lat sześćdziesiątych. Był wtedy studentem polonistyki, tworzył dla studenckich kabaretów, ale to była amatorska robota, a tu… radio. Tekstem opatrzona była piosenka zatytułowana „Nie rzucajcie kelnerki”, do nagrania zakwalifikował ją sam wszechwładny OsobaWładysław Szpilman, muzykę napisał OsobaTadeusz Prejzner zaś wykonywał ją OsobaBogdan Czyżewski.

Od tej pory Krzysiek zaczął „kręcić się” przy radiu. Z tego „kręcenia” wyszły liczne znajomości, ale jedna z nich miała się okazać brzemienna w skutki. Otóż wśród poznanych dziennikarzy był OsobaMateusz Święcicki, znawca i propagator jazzu, ale także kompozytor. Na jego ręce zespół ZespółCzerwono-Czarnych złożył zamówienie na piosenkę młodzieżową dla odkrytej w wyniku Festiwalu Młodych Talentów, OsobaKasi Sobczyk. Święcicki piosenkę skomponował, zaś o tekst poprosił „kręcącego się” po redakcji Krzysztofa Dzikowskiego. Powstał łzawo-sentymentalny kawałek zatytułowany „UtwórBył taki ktoś”, który, jak nieco starsi czytelnicy wiedzą, stał się sporym przebojem.

W każdym razie, jako pełnoprawny współpracownik został Krzysztof Dzikowski w 1964 r. zaproszony przez Czerwono-Czarnych do Kudowy Zdroju. Tam, odbywał się tak zwany obóz artystyczno-kondycyjny.

Nie zdążyłem się jeszcze dobrze rozpakować, wspomina autor, kiedy zaczepił mnie Zbyszek Bizoń

– Dobrze, że już jesteś – powiada. Mam tu taki utwór dla Kasi Sobczyk. Genialny, dzieje się w nim, kotłuje, eksploduje. W dodatku wymyśliłem świetną solówkę, gram ją (na saksofonie, bowiem był saksofonistą przyp. Adam Halber) unisono z gitarą. No bomba. Bierz się do roboty. I, żeby to było dramatyczne.

Może się kotłuje, ale jak zawrzeć dramat w piosence utrzymanej w rytmie walczyka? W dodatku nie bardzo służyło mi stołówkowe jedzenie, marnie się czułem. Minął cały dzień, nie mam żadnego pomysłu, a koledzy dopytują co z tekstem. Czułem, że mi nie idzie, a i nastrój niedobry przez to menu, więc się wykręcam, że może wrócę do domu, może w Warszawie coś mi przyjdzie do głowy. Na, to oni, że nie, że tu, że są wszyscy gotowi, że przyjechali przygotowywać nowy repertuar. Obserwował to wszystko Jurek Kosiński (ale nie ten od „Malowanego Ptaka” przyp. Adam Halber kierownik zespołu. Wziął mnie na bok i mówi:

– Krzysiu, musisz to zrobić. Masz tu butelkę gruzińskiego koniaku, na górce jest „Altanka Szopena” idź tam, stwórz sobie odpowiedni nastrój i nie wracaj bez tekstu.

Poszedłem po kolacji, nadeszła noc, ja za pomocą popijanego „z gwinta” gruzińskiego koniaku „stwarzam odpowiedni nastrój”, w koło pusto, jedyne słowa jakie przychodzą mi do głowy to „nie wiem, sama nie wiem”, ale o czym „nie wiem” nie wiedziałem. W każdym razie przysnąłem. Obudziło mnie zimno, więc mimo zastrzeżeń Kosińskiego (nie wracaj bez tekstu!) postanowiłem wrócić do naszego ośrodka. Po drodze wszakże dostrzegłem oświetlone okna w jakimś domu wczasowym. Była czwarta, a tam właśnie kończył się wieczorek zapoznawczy. Wszedłem, żeby się trochę ogrzać i może coś zjeść, a tu bardzo miła kelnerka postanowiła zatroszczyć się o zbłąkanego wędrowca. Nakarmiła, napoiła, a także… przenocowała w swoim służbowym pokoiku na poddaszu. W każdym razie to „bliskie spotkanie trzeciego stopnia” znacznie poprawiło mi nastrój i wzmogło inwencję twórczą, na tyle, że jeszcze tego samego dnia wiedziałem, to czego nie wiedziałem w nocy i tekst ukończyłem. Po południu Zbyszek przećwiczył to z Kasią, wieczorem próba z zespołem i tak narodził się, jak się miało okazać, przebój.

Okazało się w następnym roku na festiwalu w Opolu. Utwór dostał pierwszą nagrodę w kategorii „piosenka rozrywkowa” i zgodnie z regulaminem, miał reprezentować Polskę, na festiwalu sopockim. Tymczasem skończyło się skandalem. Decydenci w Ministerstwie Kultury stwierdzili, że „Nie” i nie specjalnie nawet starając się uzasadnić decyzję zakwalifikowali do konkursu utwór „UtwórNic dwa razy się nie zdarza”. Sytuacja zrobiła się niemiła, tym bardziej, że w Sopocie pojawiła się i Kasia Sobczyk, do końca wspierana przez dziennikarzy namawiających organizatorów na coś w rodzaju „dzikiej karty”, czyli dopuszczenia do ko kursu bez eliminacji. Nie udało się.

Nie było za to skandalu, kiedy piosenkę tę nagrał OsobaCzesław Niemen. W czasie jakiejś rozmowy, wspomina Krzysztof Dzikowski, powiedział, że on by tę piosenkę wziął. No i bez żadnych uzgodnień z nami, wziął. Sam zmienił tekst z żeńskiego na męski i nagrał z Akwarelami. Nie zrobiliśmy z tego afery, bo bardzo dobrze nagrał i zupełnie inaczej to zabrzmiało.

Ja dodam tylko, że moim zdaniem „zupełnie inaczej to zabrzmiało”, kiedy w 1996 r. utwór ten w filmie „Matka swojej matki” zaśpiewała OsobaKrystyna Janda. Po wielu latach od premiery, okazało się, że Dzikowski napisał dramatyczną skargę porzuconej kobiety. Tylko do tej pory nikt tego dramatu nie umiał wydobyć[3].

Występuje na fonogramach

pokaż wszystkie

 
Copyright © 2007-2011 Biblioteka Polskiej Piosenki • Ostatnia aktualizacja: 2018-07-26 21:59
powered by Athenadeign by TreDo
Odsłon od Listopada 2007
79241168

Odwiedzin od Grudnia 2010
60406017
Korzystanie z zamieszczonych na stronie internetowej utworów (w szczególności tekstów piosenek i nut) i ich opracowań, w całości lub jakichkolwiek fragmentach, jest dozwolone wyłącznie w zakresie własnego użytku osobistego w sposób nienaruszający normalnego korzystania z utworu lub słusznych interesów twórcy. Zakazane jest korzystanie lub/i rozporządzanie opracowaniami, przeróbkami i modyfikacjami utworów zamieszczonych na stronie internetowej. W szczególności zakazane jest wykorzystywanie zamieszczonych na stronie internetowej utworów lub/i ich fragmentów, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób, w celach zarobkowych.

Biblioteka Polskiej Piosenki dąży do popularyzacji i utrwalenia wiedzy o polskiej piosence historycznej i współczesnej. Jako instytucja publiczna stara się utrzymać najwyższe standardy zgodności z obowiązującym w Polsce prawem. Biblioteka nie czerpie żadnych korzyści z podejmowanych przedsięwzięć - kieruje się dobrą wolą. Szacunek do pracy Twórców, Autorów i Artystów jest jedną z fundamentalnych zasad funkcjonowania Instytucji. Jeżeli umieszczenie tekstu utworu jest sprzeczne z czyimiś prawnymi lub osobistymi interesami - uprzejmie prosimy o kontakt przy pomocy znajdującego na górze strony formularza lub przy pomocy poczty elektronicznej. Tekst zostanie bezwzględnie usunięty.

Strona Biblioteki Polskiej Piosenki wykorzystuje tzw. pliki cookie do zliczania unikatowych odwiedzin oraz przechowywania informacji o historii odwiedzonych rekordów Biblioteki Cyfrowej. Pliki cookie nie są przechowywane po zamknięciu sesji przeglądarki. Odwiedzający może zmienić ustawienia plików cookie korzystając z odpowiednich okien ustawień swojej przeglądarki.
To jest archiwalna odsłona strony i bazy CBPP.