Utwór
 
Osoba
 
Zespół
 
Serie
 
 
Publikacja
 
Rękopis
 
Instytucja
Szukaj
[Jak korzystać?]

[Więcej] Czy wiesz...

do którego przebojowego utworu Wojciech Młynarski musiał dwukrotnie napisać tekst, gdyż pierwowzór słów zdecydowanie nie pasował?

[dowiedz się]

Utwór (ostatnia modyfikacja: 2012-08-18 13:14)
Trup armaty

Tytuł

Trup armaty

Autor słów

OsobaRossowski Stanisław

1Wariant:Tekst utworu

I.

Straszny jest ów spiżowy armaty trup

We wieńcu martwych ciał, z kałużą krwi u stóp,

Z rozwartem skrzepłem okiem w słup...

I pomyśleć: to jednak na strzaskanej lawecie

Ta sama, którą niedawno, nad wszystko w świecie

Upodobał był sobie, wiernie stojący przy niej

Bóg zwycięstw i tryumfów — ta sama pogromczyni!

W walki odmęcie

Zdawać się mogło, że chyba jakieś zaklęcie

Ożywia ową furię z mosiądza

I stali:

Jakaś niepokonana zniszczenia żądza,

Co wszystkie zapory wali

I krwawą, dymiącą posoką

Weseli płomienne swe oko.

To ona w pamiętnym boju, którego cienie

Grozą wstrząsać będą na wieki ludów sumienie,

Gdy już zwycięstwa tryumfem przeciwnik wrzał,

Rozbiła w drzazgi żelazny jego wał;

To ona wówczas, jak w murze zdziaławszy wyłom,

Wskazała nową drogę pokonanym siłom;

To ona, jak ironia losu, szydząca widomie,

Już nie z fantazją rycerską, lecz z tępą wściekłością kata

Zatopiła złudne zwycięstwo — w pogromie.

I pomyśleć, pomyśleć: to ta sama armata!

II.

Wywleczono ją wczoraj na one z chaszczami wzgórze,

Którego stopy wartki strumień omywa;

A to wiadomo, że bywają w naturze

Pozycje, jak warownia prawdziwa;

Jak gdyby Bogiem, ich twórcą, był jakiś kolega

Zawodowego stratega —

I jakby czekały na to, aż im przyklaśnie

Znawca, gdy w chwili gorącej tu kiedyś zawita.

A ta pozycja była taka właśnie:

Obwarowana od natury, niezdobyta.

III.

Pan porucznik, chłopczyna jeszcze młody,

Oczy jasne, jak błękit, a jak maliny, jagody,

Podszedł ku armacie, wybadał troskliwie,

Czy dobrze osadzona, czy nie ma w niej skazy,

Potem ręką powiódł po lufie kilka razy,

Niby jeździec po konia miłego grzywie

I z pieszczotą, z zadowoleniem w oku

Uśmiechnął się: „Chwalić Boga! Ni uroku!

Poczciwa stara! Zawsze z fantazją, na przedzie…

Dotychczas nie zawiodła, toć już i nie zawiedzie!”

Tu jakby mrozem nagle wionęło coś weń —

Twarz mu stężała, niby kamienne lice posąga…

Ach znowu taki ciężki, ciężki dzień

Na skrzydłach grozy nadciąga;

Dzień, który pod wzgórzem, na polach, dwie armie olbrzymie

Wywiedzie przeciw sobie, na kształt gromowych tucz

W rozjuszeniu nieokiełzanem…

Bowiem tutaj spoczywa stolicy klucz:

Kto go weźmie, dziś jeszcze zostanie stolicy panem!

Pan porucznik znów skronie do armaty tuli,

Jakby kochankę pieścił, skrzą mu się oczy:

— „Nieprawdaż? Nie zmarnujesz mi jednej kuli?”

Burza zaś wzbiera, już z hukiem płynie;

Już z poza lasów bóg wojny kroczy

Przeciw warownej wyżynie.

Ziemia pod jego stopami drży

I jak w konwulsjach się miota;

Niebo z chmur dymu ogniste roni łzy

I co chwila jakaś gwiazda zapala się na niem złota.

Zabójcze łzy, zabójcze gwiazdy, morderczem wskrzeszone żelazem…

Każda zagładą setek, tysięcy, aż mocą złowrogą

Zleją się w końcu wszystkie te zagłady razem

W jedną wielką zagładę — dla kogo?

IV.

Armata wyciągnęła długą, błyszczącą szyję

I milczy... Nadszedł rozkaz: Czekać, a więc czeka,

Nim jej godzina wybije…

A oto nawała, tak jeszcze przed chwilą daleka,

Coraz się zbliża… W ślepym zapędzie

Suną pośród grzechotu członki smoka-olbrzyma.

Patrzeć tylko, a w rzece je kąpać będzie,

Przebrnie rzekę, o wzgórza uderzy krawędzie...

— Nie uderzy! Armata, dech zaparty trzyma,

Niech tylko przeszłe wrogowi swoje orędzie,

A smok tysiąckręgi, w stalowej koronie,

Pęknie i już nie w rzece, lecz w krwi swej zatonie!

Właśnie porucznik miał rękę wznieść… Wtem bezwładną

Opuścił… Twarz mu zbielała, jak gdyby aż na dno

Serca krew zbiegła wszystka — i głucho w przestworze!

Wzbił się z ust posiniałych głuchy jęk: „Boże!”

Czemuż ?

Wróg rozhukany dotarł już tak blisko,

Ze poprzez łoskot, jęki, szczęk — dopadły wzgórza

Głosy tych ludzi, których wojenne igrzysko

Pchało tu na śmierć pewną — a ta straszna burza

Gnana przez szał, jak fala w brzeg granitowy,

Przemówiła dźwiękami — jego własnej mowy!

Tej mowy, którą matka pieściła go tak słodko,

W której ojciec go uczył, która — nad wszystko droga —

Wznosi co dnia myśl jego strzelistą zwrotką

Przed trony Boga!

V.

Był bowiem z nieszczęsnego narodu, co rozdarty,

W służbie u obcych panów targa siły swoje

I gdy panowie pójdą przeciw sobie w boje,

To ten naród, zmazany dawno z żywych karty,

Pod ich znakami walczy, w krwawej potrzebie,

Mordując każdy wroga pańskiego i — siebie.

Tedy skurczyło się serce pana porucznika

I zamarł mu dech w piersi, a rozpacz dzika

Wypędziła na nowo krew na twarz i świeża

Łuna spłonęła w twarzy, nabiegło krwią oko…

Ha, niechaj go osądzi ten Bóg, co wysoko

Na niebie sprawiedliwość każdemu wymierza —

— On musi spełnić twardą powinność żołnierza.

Potarł czoło — ochłonął i zimny jak stal,

Wzniósł rękę: „Pal!”

VI.

A wtedy stała się rzecz niepojęta,

To nie był huk, to było, jakby wszystkie elementa

Rzuciły się na siebie, druzgocąc swe obroże:

To nie był ogień, to było jakieś ognia morze.

Które wytrysło nagle, aby spalić światy:

To… pękło serce armaty!

I teraz leży tu oto z rozdartem łonem

Cielsko spiżowe: leży jak trupia

Masa z swem jednem, wielkiem, stężonem,

Okiem i oko to w niebo wyłupia.

A taki wzrok ma szyderczy i hardy

I tyle, zda się, zakrzepło w nim wzgardy

I tyle żalów i wyrzutów tyle,

Ze sam Bóg, kiedy wejrzał nań na chwilę,

Kiedy wyczytał, co tkwi w onem oku,

— Zadrżał, nie zdołał znieść tego widoku!

Więc się odwrócił smutny i ponury,

Drżącą rzuciwszy wprzód ręką z za chmury,

Jak kir żałobny na zwłoki, mgły płaty

Na tego trupa armaty… [1]

Informacje dodatkowe

 
Copyright © 2007-2011 Biblioteka Polskiej Piosenki • Ostatnia aktualizacja: 2018-07-26 21:59
powered by Athenadeign by TreDo
Odsłon od Listopada 2007
78075790

Odwiedzin od Grudnia 2010
59256321
Korzystanie z zamieszczonych na stronie internetowej utworów (w szczególności tekstów piosenek i nut) i ich opracowań, w całości lub jakichkolwiek fragmentach, jest dozwolone wyłącznie w zakresie własnego użytku osobistego w sposób nienaruszający normalnego korzystania z utworu lub słusznych interesów twórcy. Zakazane jest korzystanie lub/i rozporządzanie opracowaniami, przeróbkami i modyfikacjami utworów zamieszczonych na stronie internetowej. W szczególności zakazane jest wykorzystywanie zamieszczonych na stronie internetowej utworów lub/i ich fragmentów, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób, w celach zarobkowych.

Biblioteka Polskiej Piosenki dąży do popularyzacji i utrwalenia wiedzy o polskiej piosence historycznej i współczesnej. Jako instytucja publiczna stara się utrzymać najwyższe standardy zgodności z obowiązującym w Polsce prawem. Biblioteka nie czerpie żadnych korzyści z podejmowanych przedsięwzięć - kieruje się dobrą wolą. Szacunek do pracy Twórców, Autorów i Artystów jest jedną z fundamentalnych zasad funkcjonowania Instytucji. Jeżeli umieszczenie tekstu utworu jest sprzeczne z czyimiś prawnymi lub osobistymi interesami - uprzejmie prosimy o kontakt przy pomocy znajdującego na górze strony formularza lub przy pomocy poczty elektronicznej. Tekst zostanie bezwzględnie usunięty.

Strona Biblioteki Polskiej Piosenki wykorzystuje tzw. pliki cookie do zliczania unikatowych odwiedzin oraz przechowywania informacji o historii odwiedzonych rekordów Biblioteki Cyfrowej. Pliki cookie nie są przechowywane po zamknięciu sesji przeglądarki. Odwiedzający może zmienić ustawienia plików cookie korzystając z odpowiednich okien ustawień swojej przeglądarki.
To jest archiwalna odsłona strony i bazy CBPP.